Jana 15:16. Nie wy mnie wybraliście, ale ja was wybrałem i przeznaczyłem, abyście wyszli i wydali owoc, i aby wasz owoc trwał, i aby Ojciec dał wam to, o cokolwiek poprosicie go w moje imię. Jana 15:16 posłuszeństwo modlitwa powołanie owocować.
J 15:16 BT "Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje." Pełna moc Imienia Jezus objawiła się po Uwielbieniu Syna Bożego:
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”. Mamy wytrwać w miłości Jezusa.
O Jezu, Ty jesteś Synem Boga żywego, Ty jesteś wiernym świadkiem Boga w świecie, Ty jesteś Bogiem z nami, Jezu Panie Panów, który powiedziałeś: „O cokolwiek poprosicie Ojca w Imię Moje, da wam” za wstawiennictwem Maryi, Twojej Najświętszej Matki, pokornie i z całego serca błagam z niezmierną wiarą Twojego Ojca w Twoje Imię
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali. (J 15, 14-17)
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam wszystko, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje” (J 15, 14-16). Moim skrytym marzeniem jest, bym na łożu śmierci w tych właśnie słowach mógł zobaczyć swoją historię życia.
mPP3. "Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali". W Ewangelii dzisiejszej Chrystus zaprasza nas do trwania w Jego miłości. To trwanie jest jednak możliwe dlatego, że On sam pierwszy nas umiłował. A w Nim jesteśmy umiłowani przez Boga Ojca. Trwanie w miłości Jezusa możliwe jest ze względu na Jego wybór. To nie człowiek wybiera Boga. Człowiek tylko z wdzięcznością odpowiada. Św. Paweł pisze, że został "pochwycony przez Jezusa".I tak może powiedzieć każda osoba żyjąca świadomie Ewangelią i realizująca chrześcijańskie powołanie. Sami z siebie jesteśmy tylko pustymi naczyniami. Jednak Jezus szuka pustych naczyń i wypełnia je po brzegi. A nawet tak, by się przelewały i nawadniały ziemię, napełniały innych dobrocią i miłością. Trwanie w miłości Jezusa możliwe jest dzięki Jego miłości. Miłość Jezusa nie jest rozdzielona "w równym stopniu" na wielu. Każdy jest i czuje się kochany w sposób niepowtarzalny, jedyny. Inaczej Jezus kocha wrażliwego i łagodnego Jana, inaczej pełnego temperamentu, zdecydowanego, gotowego do poświęceń Piotra, inaczej realistę i sceptyka Tomasza, jeszcze inaczej doktrynera Jakuba czy człowieka interesu, Judasza… Inaczej mnie. Wszyscy uczniowie są jednak w sercu Jezusa. Trwanie w miłości możliwe jest dzięki przyjaźni Jezusa. W czasach Jezusa tylko nieliczne grono uczniów było dopuszczane do niektórych tajemnic mistrzów czy nauczycieli. Jezus natomiast dzieli z uczniami głęboką autentyczną przyjaźń, która jest oparta o relacje z Ojcem. Jezus nie ma wobec uczniów żadnych tajemnic. To, co jest w Jego sercu, odsłania im stopniowo, w miarę, jak są zdolni je przyjąć i zrozumieć. Przyjaźń Jezusa z uczniami jest prawdziwa, autentyczna, wyzwalająca. Taka przyjaźń nie wiąże, nie krępuje ani nie ogranicza, nie zagarnia wyłącznie dla siebie. Jezus nie traktuje uczniów jak własność, nie zabrania im nawiązywania przyjaźni z innymi. Nie zastrzega sobie prawa wyłączności… Jezus pozostaje przyjacielem wiernym do końca. Pozostaje przyjacielem, nawet, gdy zostanie opuszczony, zapomniany i zdradzony przez swych uczniów. Jego przyjaźń zwycięża niewierności i tchórzostwo człowieka. Jej szczytem jest wydanie siebie do końca: "Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich". Czy mam świadomość wybrania przez Jezusa? W jakim stopniu pozwoliłem się już Jemu pochwycić? Czy czuję się jak puste naczynie, które Jezus może wypełnić miłością? Czym jest dla mnie przyjaźń? Jakie cechy przyjaźni cenię sobie najbardziej? Co jestem w stanie dać przyjaciołom? Czy jest to coś zewnętrznego, czy też część siebie samego, serca, miłości, życia? Czego mogę nauczyć się o przyjaźni od Jezusa? Tworzymy dla Ciebie Tu możesz nas wesprzeć.
Piątek 1 lipca Dano mi wszelką władzę w niebie i na ziemi (Mat. 28:18). Musimy mieć dobre relacje z Jezusem, żeby Jehowa odpowiadał na nasze modlitwy. Nie wystarczy formalistycznie dodawać w modlitwach słowa „w imię Jezusa”. Musimy rozumieć, jaką rolę Jezus odgrywa w spełnianiu naszych próśb. Powiedział on apostołom: „O cokolwiek poprosicie w moje imię, ja to spełnię” (Jana 14:13). Chociaż to Jehowa wysłuchuje modlitw i na nie odpowiada, do wykonywania swoich decyzji upoważnił Jezusa. Ponadto zanim Jehowa odpowie na nasze modlitwy, bierze pod uwagę, czy stosujemy się do rad Jezusa. Na przykład Jezus powiedział: „Jeśli przebaczycie ludziom ich przewinienia, to wasz niebiański Ojciec przebaczy i wasze, ale jeśli nie przebaczycie ludziom ich przewinień, to również wasz Ojciec nie przebaczy waszych” (Mat. 6:14, 15). Jakie to więc ważne, żebyśmy traktowali innych tak samo życzliwie, jak Jehowa i Jezus traktują nas! s. 22, ak. 6 Codzienne badanie Pism — 2022 Sobota 2 lipca Głosimy wam dobrą nowinę, żebyście porzucili te bezwartościowe rzeczy i wielbili żywego Boga (Dzieje 14:15). Apostoł Paweł starał się rozpoznać, co interesuje jego słuchaczy, i dostosowywał do tego swoją argumentację. Na przykład ludzie, do których przemówił w Listrze, prawdopodobnie nic nie wiedzieli o świętych Pismach. Żeby trafić im do przekonania, Paweł podał więc inne argumenty. Wspomniał o obfitych zbiorach i cieszeniu się życiem. Użył słów i przykładów, które mogli łatwo zrozumieć. Bądź wnikliwy i staraj się ustalić, co interesuje ludzi na twoim terenie, a potem dostosuj do tego sposób prowadzenia rozmowy. Jak możesz rozpoznać, co interesuje domownika, kiedy patrzysz na niego lub na jego dom? Tu przyda się spostrzegawczość. Być może domownik pracuje w ogrodzie, czyta książkę, naprawia samochód albo robi coś jeszcze innego. Jeśli to stosowne, mógłbyś potraktować to jako punkt wyjścia do rozmowy (Jana 4:7). Nawet ubranie może nam o kimś sporo powiedzieć — na przykład o jego narodowości, pracy zawodowej lub ulubionej drużynie sportowej. s. 11, ak. 11, 12 Codzienne badanie Pism — 2022 Niedziela 3 lipca Przerzućcie na Niego [Boga] wszystkie swoje zmartwienia, bo On się o was troszczy (1 Piotra 5:7). Niektórzy bracia i siostry zmagają się z przytłaczającym niepokojem. W towarzystwie innych są bardzo spięci i skrępowani. Chociaż ciężko im przebywać w dużych grupach ludzi, to chodzą na zebrania, zgromadzenia i kongresy. Wyzwaniem jest też dla nich rozmawianie z obcymi, ale mimo to wyruszają do służby kaznodziejskiej. Jeśli przeżywasz takie trudności, pamiętaj, że nie jesteś jedyny. Przez to samo przechodzi wiele osób. Jehowa bardzo ceni każdy wysiłek, na który się zdobywasz. Już sam fakt, że się nie poddajesz, stanowi dowód, że On ci błogosławi i daje potrzebne siły (Filip. 4:6, 7). Jeśli służysz Jehowie mimo fizycznych lub emocjonalnych ograniczeń, bądź pewien, że On ogromnie się cieszy. Wielu chrześcijan, którzy mają takie ograniczenia, wytrwale biegnie do mety (2 Kor. 4:16). Z pomocą Jehowy każdy z nas jest w stanie ukończyć wyścig! s. 31, ak. 20, 21 Codzienne badanie Pism — 2022 Witamy! Jest to narzędzie do przeszukiwania publikacji wydanych przez Świadków Jehowy w różnych językach. Aby pobrać publikacje, prosimy odwiedzić serwis
28 sobota maj 2022 Dziś Jezus pokazuje swoją rolę Pośrednika u Ojca. O cokolwiek poprosicie w Imię Moje, mówi Jezus. Jezus też pokazuje Ojca jako dawcę hojnego, rozdającego łaski i dary nadobficie. Rozdaje łaskę po łasce. COKOLWIEK o co poprosimy. Jezus wskazuje, że otrzymamy wszelkie dary Miłości. Nie ma katalogu darów, ograniczeń, obostrzeń. On nas tak kocha, że obdarowuje nas w sposób nadobfity. Jezus też w sposób bardzo delikatny i wymagający spojrzenia wiary mówi o największym darze Boga – nim samym – Synu Boga. Jezus opowie o tym darze i o miłości Ojca w sposób otwarty. To znaczy – całym sobą. Pokaże swoimi czynami czym jest Miłość w praktyce. Oddanie życia za człowieka. Jezus podkreśla też rolę wiary. Mówi uczniom, że fakt wiary w Niego, w Jezusa, daje im tak niezwykły dostęp do Ojca. (J 16,23b-28) Jezus powiedział do swoich uczniów: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna. Mówiłem wam o tych sprawach w przypowieściach. Nadchodzi godzina, kiedy już nie będę wam mówił w przypowieściach, ale całkiem otwarcie oznajmię wam o Ojcu. W owym dniu będziecie prosić w imię moje, i nie mówię, że Ja będę musiał prosić Ojca za wami. Albowiem Ojciec sam was miłuje, bo wyście Mnie umiłowali i uwierzyli, że wyszedłem od Boga. Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca”. Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam I posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę, a one w zupełności mi wystarczą.
Pierwsze czytanie Dz 10, A kiedy Piotr wchodził, Korneliusz wyszedł mu na spotkanie, padł mu do nóg i oddał mu pokłon. Piotr podniósł go ze słowami: «Wstań, ja też jestem człowiekiem». Wtedy Piotr przemówił w dłuższym wywodzie: «Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie. Kiedy Piotr jeszcze mówił o tym, Duch Święty zstąpił na wszystkich, którzy słuchali nauki. I zdumieli się wierni pochodzenia żydowskiego, którzy przybyli z Piotrem, że dar Ducha Świętego wylany został także na pogan. Słyszeli bowiem, że mówią językami i wielbią Boga. Wtedy odezwał się Piotr: «Któż może odmówić chrztu tym, którzy otrzymali Ducha Świętego tak samo jak my?» I rozkazał ochrzcić ich w imię Jezusa Chrystusa. Potem uprosili go, aby zabawił u nich jeszcze kilka dni. Kościół narodził się wprawdzie wśród Żydów, ale od początku szedł również do pogan: świadczy o tym pobyt św. Piotra w domu poganina Korneliusza. Kościół przez swoją otwartość wobec pogan, zwłaszcza Greków i Rzymian, odegrał olbrzymią rolę w ratowaniu i przechowywaniu tego, co było wartościowe w nauce i sztuce starożytnej. Pisma starożytnych autorów i dzieła sztuki mistrzów greckich i rzymskich znalazły bezpieczne schronienie w murach klasztornych, a mnisi, jako misjonarze, wraz z prawdą Ewangelii nieśli też skarby dawnej cywilizacji do wszystkich ludów Europy, a później i na cały świat. Symbolem roli Kościoła w ratowaniu dorobku kulturalnego Greków i Rzymian może być postawa papieża św. Leona Wielkiego († 461). Jego rządy w Kościele przypadły na tzw. okres wędrówki ludów. W połowie V wieku przybyli z głębi Azji na teren Włoch Hunowie pod wodzą Attyli. Splądrowali już wiele północnych miast, Akwileę, Pawię i Mediolan. Z kolei Attyla postanowił ograbić i zniszczyć Rzym, prowadząc za sobą pół miliona wojowników. Nieustraszony papież Leon Wielki wezwał mieszkańców Wiecznego Miasta do modłów, a sam udał się na spotkanie Attyli. Jego postawa i słowa skierowane do wodza Hunów osiągnęły skutek. Attyla zawarł pokój i odstąpił od Rzymu. Miasto i jego skarby zostały uratowane. F. Spirago — W. Galant, Zbiór przykładów, Mikołów 1911, s. 268. Drugie czytanie 1 J 4,7-10 Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. Stwierdzenia Janowe na temat wzajemnej miłości są kategoryczne: „Miłujmy się wzajemnie... Kto nie miłuje, nie zna Boga...” Innymi słowy, miłość bliźniego jest znakiem i przejawem znajomości Boga. Jakżeż ona musiała być wielka u Janusza Korczaka, który nie przymuszony, razem z wychowankami poszedł do komory gazowej w Treblince, 6 sierpnia 1942 roku. Janusz Korczak (właściwe nazwisko Henryk Goldszmit) przeszedł do historii jako pedagog, pisarz, lekarz i założyciel żydowskiego Domu Sierot w Warszawie. Z transportu skierowanego do komór gazowych do Treblinki został wyprowadzony wraz z dwunastoma chłopcami. Nie skorzystał jednak z hitlerowskiej łaski. Nie opuścił swych dzieci i poszedł z nimi na śmierć. Ks. Jan Twardowski, podczas Mszy św. za Janusza Korczaka (29 XII 1971), powiedział: „Stał poza oficjalnymi wyznaniami, chociaż często mówił o Bogu i wracał do Biblii... Nie był formalnie związany przez chrzest z Jezusem, ale ile z jego życia i śmierci możemy się uczyć my, chrześcijanie”. Ewangelia J 15,9-17 Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał — aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali. „To jest przykazanie Moje, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” — słowa Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii. Dla wielu chrześcijan stały się one zasadą życia. Tak było w przypadku św. Maksymiliana Kolbego. Przypomnijmy jego decyzję świadczącą o jego heroicznej miłości: „Oświęcim 1941 roku. Z obozu koncentracyjnego uciekł więzień. Wieczorem dowódca obozu, Fritsch, staje przed więźniami. — Uciekinier nie został złapany — ryczy. — Dziesięciu z was umrze za niego w bunkrze głodowym. Podchodzi do pierwszego szeregu i rzuca każdemu w twarz ostre spojrzenie. W końcu podnosi rękę, wskazuje palcem: — Ten! Blady jak płótno mężczyzna występuje z szeregu. — Ten i ten, i ten... Dziesięciu. Dziesięciu skazanych na śmierć. Jeden z nich szlocha: — Och, moja biedna żona, moje dzieci! Nagle dzieje się coś nieoczekiwanego. Jeden z więźniów występuje z szeregu i staje przed Fritschem. Lagerführer chwyta za swój pistolet. — Stać! Czego ta polska świnia chce ode mnie?! Więzień odpowiada ze spokojem: — Chciałbym umrzeć zamiast tego skazanego! — Kim jesteś? Odpowiedź jest krótka: — Księdzem katolickim. Chwila milczenia. W końcu Fritsch decyduje ochrypłym głosem: — Dobrze! Idź z nimi! Tak zmarł franciszkanin, Maksymilian Kolbe, mając dopiero 47 lat. Człowiek, który chciał przeorać świat miłością. On wiedział, że „nikt nie ma większej miłości, jak ten, co życie swe daje za brata swego”. Pierre Lefevre, Jak zmienić swe życie?, Poznań 1993, s. 88—89. opr. mg/mg
Pytania czytelników Czy stosowne jest zwracanie się do Boga w modlitwie bez używania wyrażenia „w imię Jezusa” lub podobnych słów? Z Biblii wynika, że chrześcijanie, którzy pragną przystępować do Jehowy w modlitwie, powinni robić to w imię Jezusa. Chrystus powiedział swym uczniom: „Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze mnie”. Dodał też: „O cokolwiek poprosicie w imię moje, ja to uczynię, żeby Ojciec był otoczony chwałą w związku z Synem. Jeżeli poprosicie o coś w imię moje, ja to uczynię” (Jana 14:6, 13, 14). Nawiązując do wyjątkowej pozycji Jezusa, dzieło Cyclopedia of Biblical, Theological, and Ecclesiastical Literature (Encyklopedia literatury biblijnej, teologicznej i kościelnej) wspomina: „Modlitwy kierowane są jedynie do Boga, poprzez Jezusa Chrystusa, który jest Pośrednikiem. Wobec tego wszelkie błagania zanoszone do świętych lub do aniołów są nie tylko daremne, ale wręcz bluźniercze. Oddawanie czci stworzeniom, choćby najwspanialszym, jest bałwochwalstwem i zostało surowo zakazane w świętym prawie Bożym”. Wobec tego co myśleć o sytuacji, gdy ktoś, przeżywszy coś bardzo radosnego, powie „dziękuję Ci, Jehowo”, nie dodając przy tym „w imię Jezusa”? Czy byłoby to niestosowne? Niekoniecznie. Załóżmy, że w nagłym niebezpieczeństwie chrześcijanin wykrzykuje: „Pomóż mi, Jehowo!” Trudno sobie wyobrazić, by Bóg odmówił pomocy dlatego, że Jego sługa nie powiedział „w imię Jezusa”. Warto też zauważyć, że zwracanie się na głos do Boga nie zawsze jest modlitwą. Na przykład, gdy Kain został osądzony przez Jehowę za zabicie Abla, powiedział: „Moja kara za winę jest zbyt wielka, by ją znieść. Oto w tym dniu wypędzasz mnie z powierzchni ziemi i będę ukryty przed twoim obliczem; i stanę się tułaczem i uciekinierem na ziemi, i jest rzeczą pewną, że kto mnie spotka, zabije mnie” (Rodzaju 4:13, 14). Chociaż Kain zwrócił się do Jehowy, to jego wypowiedziane pod wpływem emocji słowa były tylko utyskiwaniem z powodu gorzkich konsekwencji grzechu. W Biblii czytamy: „Bóg przeciwstawia się wyniosłym, lecz pokornych obdarza niezasłużoną życzliwością”. Zwracanie się do Najwyższego bez należytego szacunku, jak gdyby był zwykłym człowiekiem, stanowczo świadczyłoby o braku pokory (Jakuba 4:6; Psalm 47:2; Objawienie 14:7). Również osoba, która wie, co Słowo Boże mówi na temat roli Jezusa Chrystusa, a świadomie pomija to w modlitwach, okazywałaby lekceważenie (Łukasza 1:32, 33). Nie chodzi o to, że Jehowa wymaga od nas, byśmy modląc się, używali jakiegoś szczególnego stylu wypowiedzi albo gotowych formułek. Kluczowym czynnikiem jest stan serca danej osoby (1 Samuela 16:7). W I wieku rzymski setnik Korneliusz „ciągle zanosił błagania do Boga”. Nie był oddanym Jehowie sługą, lecz nieobrzezanym poganinem. Najprawdopodobniej nie modlił się w imię Jezusa, ale jego modlitwy „wzniosły się przed Boga jako przypomnienie”. Dlaczego? Ponieważ „ten, który bada serca”, widział, że Korneliusz był „człowiekiem pobożnym” i „bał się Boga” (Dzieje 10:2, 4; Przysłów 17:3). Po zdobyciu wiedzy „o Jezusie z Nazaretu” Korneliusz otrzymał ducha świętego i stał się ochrzczonym naśladowcą Chrystusa (Dzieje 10:30-48). Podsumujmy nasze rozważania. Nie do człowieka należy decydowanie o tym, których modlitw Bóg wysłuchuje. Gdyby chrześcijanin, zwracając się do Boga, zapomniał użyć słów „w imię Jezusa” lub innego podobnego wyrażenia, nie powinien się tym zbytnio zadręczać. Jehowa dokładnie zna nasze ograniczenia i chce nam pomagać (Psalm 103:12-14). Możemy być pewni, że jeśli okazujemy wiarę w Jego Syna, Bóg nas wysłuchuje, „o cokolwiek prosimy zgodnie z jego wolą” (1 Jana 5:13, 14). Prawdziwi chrześcijanie uznają jednak przedstawioną w Piśmie Świętym rolę Jezusa w zamierzeniu Jehowy i znajduje to odzwierciedlenie w ich modlitwach, szczególnie gdy reprezentują w nich innych. Posłusznie też starają się okazywać Jezusowi szacunek, właśnie poprzez niego kierując modlitwy do Boga.
o cokolwiek poprosicie w imię moje